Mam 172 cm wzrostu i ogromny dystans do siebie więc nie musisz zadzierać głowy (dosłownie i w przenośni).
Szukam babki, która nie boi się wyjść z domu bez makijażu, ale za to w kasku rowerowym :-)
O mnie w pigułce:
Mam 48 lat i mieszkam w krainie wiatraków i deszczu padającego pod kątem 45 stopni prawie połowę swojego życia. Czy jestem „poukładany”? Moje życie jest tak zorganizowane, że nawet skarpetki mają swój kalendarz, ale spokojnie – mam jeszcze sporo miejsca na spontaniczny chaos.
Dlaczego warto?
Brak nałogów: Nie palę, nie piję nie kolekcjonuję znaczków pocztowych z lat 50,ale stare winyle jak najbardziej.
Wysportowany (aż za bardzo): Trenuję triathlon. Oznacza to, że potrafię uciekać przed problemami w wodzie, na rowerze i w biegu. Mam tyle energii, że mógłbym zasilić małą wioskę w Noord-Holland, gdyby akurat przestało wiać.
Wzrost: 172 cm czystego złota. Nie jestem gigantem, więc zmieścimy się w każdym namiocie i nie będę Ci zasłaniał widoków w kinie.:-)
Czego szukam?
Na początek przyjaźni. Szukam kogoś, kto nie dostaje zawału na hasło „wycieczka rowerowa” i nie uważa, że „eksploracja Holandii” kończy się na parkingu pod Dekamarkt. Jeśli masz swoje zwariowane hobby – świetnie! Chętnie sprawdzę, czy Twoja pasja jest bardziej absorbująca niż moje poprawianie życiówek na basenie.
Gdzie Cię znajdę?
Jeśli mieszkasz w Noord-Holland lub okolicach i jesteś gotowa opuścić swoją bezpieczną kanapę (strefa komfortu bywa przereklamowana), napisz. To nic nie kosztuje, a ryzyko, że spotkasz kogoś naprawdę ciekawego, jest całkiem spore.
Sezon na słońce nadchodzi, rower już nasmarowany. Pytanie tylko: czy masz już przygotowane bidony?
A teraz czas na Twòj ruch
Pozdro i do zobaczenia.